Wycinka drzew po burzy w sobotni poranek

Wycinka drzew po burzy w sobotni poranek

Każdego dnia, aby dostać się do pracy, pokonuję trasę Łódź-Warszawa. Dzięki wybudowanej autostradzie mogłem podjąć się zadań, które wymagają ciągłych podróży pomiędzy tymi lokacjami. Niejednokrotnie byłem świadkiem strasznych wypadków drogowych, które uniemożliwiały mi szybkie przemieszczanie się pomiędzy miastami. Jednak nigdy drzewo nie przeszkodziło mi w wykonaniu mojej pracy.

Wycinka drzew w Pruszkowie zatrzymała ruch na drodze

wycinanie drzew na terenie pruszkowaTo miała być moja jedyna pracująca sobota w tym miesiącu. Musiałem odwiedzić tylko jednego klienta. Niestety w dotarciu do niego przeszkodziło mi wycinanie drzew na terenie Pruszkowa. Wiem, że Ci ludzie tylko wykonywali swoją pracę, ale dla mnie był to najmniej odpowiedni moment na usuwanie przewalonych drzew. Mogłem w sumie spodziewać się takiej sytuacji, bo w nocy przeszła w naszym województwie straszliwa wichura z silnymi wyładowaniami. Nawet obok mojego domu, pod Łodzią, kilkoro sąsiadów musiało usuwać przewalone w ogrodach drzewa. Jeden z nich nawet stracił dach w domku na narzędzia. Nie przyszło mi do głowy, że wycinanie drzew może być tak długotrwałe. Stałem w korku ponad dwie godziny. Nie zarządzono żadnych objazdów, które mogłyby nieco upłynnić ruch na drodze. Cieszyłem się tylko, że miałem naładowany telefon i w między czasie mogłem skontaktować się z klientem. Żona zaopatrzyła mnie też w kanapki, więc nie miałem o co martwić się. Robotnicy usuwali poprzewracane drzewa bardzo sprawnie, więc zapewne mieli po prostu w nocy pełne ręce pracy i dopiero nad ranem dotarli do Pruszkowa.  

Na szczęście szybko poradzono sobie z problemem i uruchomiono ruch wahadłowy. Te dwie godziny minęły mi bardzo szybko i wycinanie drzew nie przeszkodziło mi w dotarciu do klienta. Byłem w prawdzie bardzo spóźniony, ale on to doskonale zrozumiał.