Mój dziadek i inseminacja bydła

Mój dziadek i inseminacja bydła

Witajcie. Dziś wpis dość nietypowy. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że będzie on dotyczył takiego zagadnienia jakim jest inseminacja bydła. Dzikie, obce pojęcie? Pewnie co dla niektórych jak najbardziej.

Dziadek wykorzystywał inseminację bydła

inseminacja bydłaNie martwicie się. Dla mnie ono też takowe było w momencie, zanim mój dziadek mi tego nie wytłumaczył na chłopski rozum. Krzyżowanie towarowe bydła okazuje się być bardzo potrzebne, bardzo przydatne. Liczne hasła nieznane dla zwykłego przeciętnego człowieka, takie na przykład jak nawozy aminokwasowe, także. Kiedy mój dziadek opowiedział mi dlaczego decyduje się na sztuczne zapłodnienie naszego bydła. A uściślając jednak – jego bydła. Stało się dla mnie to jak najbardziej oczywiste. Mój dziadek w swojej gospodarce, główny nacisk kładzie na to, żeby krowy dawały jak najwięcej, mleka. Dodajmy, że ma być ono naprawdę najwyższej jakości. Mój dziadek nie jest przysłowiowym przeciętniakiem, ale totalnym perfekcjonistą. Potrzebne było mu zatem odpowiednie nasienie buhaja, z odpowiedniego gatunku, rasy, która mu będzie to gwarantowała. Początkowo nie bardzo jakoś byłam do tego przekonana, zwłaszcza, że dla mnie mleko, każde było takie samo. Jednak potem, jak zobaczyłam efekty końcowe jego całkowitej pracy i pełnego zaangażowania – zrozumiałam. Nasienie buhajów i efektywna inseminacja bydła poskutkowały. Krowy produkowały mleka ile tylko wlezie. Jak to mówią najważniejszy jest przecież efekt. Rezultat końcowy. I o to przecież w tym nam chodziło.

Uwielbiam mojego dziadka, głównie dlatego, że jest on typowym człowiekiem prawdziwego sukcesu. Przenigdy się nie poddaje i zawsze brnie do końca, do swojego wyznaczonego celu, zawsze kiedy tego tylko chce. Zrobi wszystko, żeby osiągnąć to co sobie po prostu zaplanował, niezależnie od tego co mówią inni, czy będzie to czasochłonne czy nie.